Jak rodzic może stymulować rozwój emocjonalny dziecka

Co musimy wiedzieć, aby rozwijać emocje naszych dzieci

Bardzo ważne jest nastawienie do dziecka. Jeżeli nasza postawa nie będzie otwarta, wtedy cokolwiek byśmy nie powiedzieli, będzie to traktowane przez dziecko jako nieszczere i sztuczne. Dzieje się tak wtedy, kiedy nasze słowa nie tchną prawdziwym uczuciem i nie trafiają prosto do serca dziecka. Uczmy się słownictwa określającego naszą wewnętrzną rzeczywistość, by móc przekazać je naszym malcom.
Ważne: Warunkiem empatii jest dostrojenie się do uczuć drugiej osoby. Uczmy się słuchać dzieci uważnie i spokojnie.

Celem rodzica nie powinno być tłumienie emocji dziecka, ale zachowanie ich równowagi, panowanie nad nimi, ponieważ każda emocja ma swoją wartość i znaczenie. Należy jednak pamiętać, że zbytnie tłumienie emocji mogłoby wywoływać apatię, zaś pozwolenie na swobodne uzewnętrznianie może doprowadzić do zachowań patologicznych.

Często podczas działań dziecko ogarniają fale namiętności, równowaga przestaje istnieć, a przewagę zdobywa umysł emocjonalny, przytłaczając umysł racjonalny. Już od najmłodszych lat musimy uczyć dzieci trzymania własnych emocji w ryzach. Muszą wiedzieć, że człowiek nie ma wpływu na to, kiedy i jakie uczucia go ogarną, ale może zdecydować jak długo będą się utrzymywać. Musi wiedzieć, że można zaakceptować wszystkie uczucia, lecz pewne działania należy ograniczać. Ważne jest, by okazywane emocje były odpowiednie do okoliczności.

Oto kilka pomocnych zasad:

• słuchanie dziecka bardzo spokojnie i uważnie,
• zaakceptowanie jego uczuć słowami, określenie tego uczucia,
• zauważanie potrzeb i pragnień dzieci,
• stwarzanie atmosfery, w której ujawnienie uczuć nie jest czymś złym,
• wykorzystywanie wzorców, by zachęcać do okazywania i odczytywania stanów emocjonalnych własnych i innych osób,
• uczenie, jak unikać pewnego rodzaju zachowań,
• zachęcanie i wzmacnianie u dzieci pozytywnych prób radzenia sobie z negatywnymi emocjami.

Bajka jako jedna z form wspierania rozwoju emocjonalnego dziecka

Bajka od wieków towarzyszy człowiekowi pod postacią mitu, legendy, podania ludowego czy wierszowanej opowiastki. Od wieków także oddziałuje na czytelnika, choć sięgano po nią bez świadomości jej zbawiennego wpływu na psychikę.

Bajki, jako utwory literackie adresowane do dzieci, cechuje magiczne ujmowanie rzeczywistości, oglądanie świata z perspektywy dziecka i świadomość umowności zdarzeń, czyli rozróżnienie świata realnego i czarodziejskiego. W rozwiązywaniu trudnych sytuacji w bajkach dominuje magia. Tak magicznie właśnie myśli dziecko, doszukując się cech ludzkich u zwierząt czy przedmiotów. Świat bajek jest umowny, nierealny, o czym wiedzą ich czytelnicy czy słuchacze. Ta nierealna rzeczywistość kreowana w baśniach jest zgodna z magicznym myśleniem dziecka, dzięki czemu pomaga mu zrozumieć świat i siebie, wprowadza porządek i ład, pokazując reguły, jakie rządzą światem.

Dziecko poznaje otaczający świat poprzez działania bohaterów bajki. Dostarcza ona wzorców moralnych, pokazuje, co dobre, a co złe i zawsze występek zostaje w niej ukarany. Przedstawiany świat jest uproszczony, ale przez to zrozumiały dla dzieci. Bajka pomaga zrozumieć ten świat dziecku, adekwatnie do jego możliwości intelektualnych, pomaga także w budowaniu obrazu samego siebie. Identyfikując się z bohaterem bajkowym, dziecko przyjmuje jego wzorce moralne, sposób myślenia, działania. Dzięki bajkom dziecko odkrywa własną tożsamość i pobudza wyobraźnię. Bajka pobudza do wczuwania się w emocje, jakich doświadczają główne postacie bajkowe, a przez to dzieci stają się wrażliwe na zło, niesprawiedliwość, ból.

Najważniejsza rola bajki polega na redukcji lęku. Bajka daje wsparcie i poczucie siły, zastępczo zaspokaja potrzeby i przez to obniża lęk, okresowo nawet może go znosić. Na rynku są dostępne liczne opracowania dotyczące bajek terapeutycznych. W jednej z nich autorka, Maria Molicka, przedstawia schemat przykładowej bajki terapeutycznej. Na tym wzorcu można budować własne opowieści:

• główny temat – sytuacja wywołująca lęk,
• główny bohater – dziecko lub zwierzątko, z którym się czytelnik identyfikuje,
• inne wprowadzone postacie – pomagają nazwać uczucia, uczą reakcji na trudne sytuacje,
• tło opowiadania – miejsce znane dziecku.

Rodzice czy terapeuci mogą stwarzać inne bajkopowieści (korzystając z tego wzorca), stosownie do wieku oraz trudności, z jakimi walczy dziecko. Należy pamiętać, że problemu nie rozwiązuje bajka, ale samo dziecko. Korzysta ono z rozwiązań zasugerowanych w bajce, ale odbiera je jako własne. Dziecko, słuchając o problemach podobnych do jego, myśli: Jeśli to się udało komuś podobnemu do mnie, być może ja też to potrafię.

Bajka psychoedukacyjna „O mróweczce”

Przykład bajki psychoedukacyjnej, zaczerpnięty z książki M. Molickiej "Bajki terapeutyczne dla dzieci"

Temat: Niepowodzenia w nauce szkolnej

Cele:

• zaakceptowanie siebie,
• kształtowanie pozytywnych cech (odwaga),
• docenianie osiągnięć własnych i innych osób,
• uwrażliwienie na rozumienie innych, kształtowanie empatii.

O mróweczce

Mała mróweczka rozpoczęła naukę w klasie pierwszej. Od samego początku nie mogła sobie poradzić z zadaniami, jakie mają mrówki w szkole. Uczą się podnosić, a potem transportować różne rzeczy. Nauka jest ciężka, codziennie noszą na swych grzbietach patyki, listeczki, gałązki, poziomki, jagody, a także uczą się, jak je pakować, by się nie zniszczyły. Mrówka była bardzo pracowita, bardzo chciała otrzymywać dobre oceny, ale co z tego – była bardzo malutka, taka tyciu, tyciusieńka i nie mogła udźwignąć tych wszystkich ciężarów. Inne silniejsze i większe dobrze sobie radziły, tylko ona zawsze zostawała w tyle. Mrówki przezywały ją, wyśmiewały się z niej. Bardzo się tym martwiła, chodziła zasmucona. Bała się lekcji i tego, że nie udźwignie zadanego ciężaru i dostanie znowu jedynkę. Najchętniej by w ogóle nie chodziła do szkoły. Wstydziła się złych stopni i tego, że jest taka słaba.

Koleżanki mrówki niechętnie się z nią bawiły, nawet nie chciały z nią siedzieć w jednej ławce. Mijały dni. Pewnego razu przyjechała do szkoły komisja, każda mrówka została zmierzona, zważona. Najdłużej badano małą mrówkę; członkowie komisji oglądali ją, kręcili głowami, potem długo się naradzali, aż w końcu orzekli, że niektóre mrówki są za małe i muszą chodzić do szkół dla liliputów. One przecież już niedużo urosną, a w starszych klasach dojdą nowe przedmioty i ciężary będą jeszcze większe. Mrówki te przecież będą robotnicami. Postanowiono, że mała przejdzie do specjalnej szkoły, gdzie też jest nauka, tylko ciężary troszkę mniejsze, takie, które bez trudności udźwignie. Ona idzie do szkoły specjalnej dla liliputów! – wyśmiewały się inne mrówki. No to co z tego? – spytała pani Mrówka, nauczycielka. Nie umiały odpowiedzieć, ale dalej się wyśmiewały, zwracając uwagę, czy pani nie słyszy. Pójdę do innej szkoły – zadecydowała mróweczka – bo tutaj, jak widzę, mnie nie lubią. Jak pomyślała, tak zrobiła.

Nowa szkoła od razu jej się spodobała, była taka sama jak poprzednia, a jednak inna, ciężary do ćwiczeń były mniejsze, a i koledzy milsi. Już po kilku dniach mróweczka miała szóstki i piątki w dzienniczku. Znalazła tam przyjaciółki, takie same jak ona – małe mróweczki. Bardzo lubiła chodzić do tej szkoły, było jej tylko przykro, gdy spotykała kolegów z poprzedniej, którzy dalej się z niej śmiali, pokazywali palcami i przezywali.

Pewnego dnia przez las szedł groźny wielkolud, wymachiwał kijem na wszystkie strony i niszczył wszystko, co było na jego drodze. Natknął się na mrowisko i kijem zaczął wiercić w nim dziury. Ziemia zadrżała, zaczęły walić się w mrowisku domy, szkoły, wszystkie mrówki z przerażeniem patrzyły, jak ich praca jest niszczona. Trzeba się było bronić, więc solidarnie wszystkie razem zaatakowały intruza. Pogryziony, jak niepyszny uciekł gdzie pieprz rośnie.
Ucieszone mrówki wróciły do mrowiska. Okazało się po chwili, że wiele domów i ulic zostało zniszczonych, a także cenne przedmioty, między innymi malutka złota korona królowej. Lament wielki zapanował w mrowisku. Przecież królowa nie może rządzić bez korony! Rozpoczęły się poszukiwania. Korony jednak jak nie było, tak nie było. Wszystkie tunele, poza jednym zostały sprawdzone. Do tego ostatniego nikt nie mógł wejść. Tunel wił się głęboko w ziemi, był bardzo wąski, ciemny, niebezpieczny. Mógł w każdej chwili się zawalić i pogrzebać na zawsze śmiałka. Nikt więc nie próbował tam wejść. Tylko mała mróweczka zdecydowała się na ten odważny krok. I po chwili już wąskim korytarzem schodziła niżej i niżej. Dookoła był mrok, czuła wilgotną ziemię. Wolno sprawdzała każdy odcinek drogi. Niczego poza ciemnością tam nie było. Jednak się nie zniechęcała, schodziła coraz głębiej. Zatrzymała się na chwilę, by otrzeć pot z czoła, i wtedy zobaczyła, że coś połyskuje. Pochyliła się. Znalazła koronę. Ucieszona wracała jak na skrzydłach.

Wszyscy ją podziwiali. To przecież dzięki jej odwadze królowa mogła z powrotem rządzić mrowiskiem, mrówki chodzić do szkoły, a robotnice pracować. Jesteś niezwykle dzielna – powiedziała królowa, wręczając jej order odwagi. Gratulacjom, uściskom nie było końca. A ci, którzy kiedyś się z niej wyśmiewali, teraz wstydzili się tego okropnie. Bo nie jest ważne, czy się jest dużym, czy małym; czy nosi się duże, czy małe ciężary. A co jest ważne?

Anna Zych

Nauczyciel-terapeuta, doradca metodyczny
w zakresie pomocy psychologiczno-pedagogicznej

Fragment artykułu pochodzi z poradnika "Edukacja w przedszkolu"

ROK SZÓSTY
 

          Pogodne dotychczas i posłuszne dziecko znów wpada we władzę gwałtownych emocji i rozdzierających je uczuciowych dylematów. W jednej chwili kocha mamę nad życie, by w następnej brutalnie ją odepchnąć. Jednym słowem: na miejsce przyjaznego altruisty i myśliciela – pięciolatka – pojawia się obrażony na cały świat egoista i zazdrośnik – sześciolatek, który chce być zawsze najlepszy, mieć najwięcej, być najbardziej kochanym i w ogóle najwspanialszym. W swoim dążeniu do zajęcia pozycji „pępka świata” jest niezwykle wytrwały i nieustępliwy. Sześciolatek traktuje polecenia z niechętnym ociąganiem lub wręcz opryskliwie odmawia ich wykonania, a każdą krytykę pod swoim adresem lub wyraz niezadowolenia przyjmuje jako powód do ciężkiej obrazy. Nie umie dzielić się ani przegrywać. Aby zawładnąć pożądanym przedmiotem, potrafi odebrać go innemu dziecku siłą albo „cichcem” ukraść, twierdząc, że „tak sobie tylko wziął”. Aby wygrać, potrafi bezczelnie oszukiwać. Aby wydawać się lepszym lub ukryć swoje niepowodzenia potrafi kłamać i zapierać się. Jest impertynencki, krnąbrny, zuchwały i pozbawiony skrupułów.
Jednocześnie jest uroczym, otwartym na nowe doświadczenia, wszystkiego ciekawym dzieckiem. Wiecznie zajętym poznawaniem świata, krząta się po nim z wdziękiem, co i rusz, jakby od niechcenia, objawiając swoje wszechstronne w tym wieku możliwości. Jeżeli wszystko układa się według jego pragnień, potrafi być czuły, skory do pomocy. Poza pewnymi trudnościami natury wychowawczej sześciolatek nie sprawia żadnych kłopotów. Śpi dobrze chociaż wciąż trapią go lęki nocne. Nie budzi się jednak z płaczem i krzykiem, tylko przybiega wystraszony do łóżka rodziców. Je wyśmienicie, ale przy stole zachowuje się okropnie. Kręci się, buja na krześle, mówi z pełną buzią itd., chociaż podczas wyprawy do restauracji czy niekiedy „przy gościach” potrafi zachować się jak mały lord. Wśród sposobów odreagowywania napięcia dominują te, które związane są z ruchem i wydatkowaniem energii. Spięte sześciolatki nieustannie wiercą się, kręcą, podskakują, machają nogami, a ich ręce są w ciągłym ruchu. Robią miny i grymasy, pociągają nosem, obgryzają paznokcie, jąkają się i zacinają. Przed wyjściem do przedszkola miewają nudności, wymioty, bóle brzucha, biegunkę i częste oddawanie moczu. Wciąż rozwijająca się wyobraźnia sześciolatka zapełnia świat tajemniczymi zdarzeniami, odgłosami, przedmiotami i stworami. Powracają więc u niego lęki przed odgłosami zza ścian, szumem rur i hałasem windy. Czasem boi się krakania wron a nawet brzęczenia komara w ciemnym pokoju. W ciemnych i ustronnych miejscach czekają duchy, upiory a w szafie może pojawić się włamywacz. Pojawia się strach przed ogniem , burzą i wodą. Wszystkie strachy atakują dziecko z podwójną siłą kiedy jest osamotnione. Dlatego boi się samo zasypiać w pokoju samo zostać w mieszkaniu. Na ulicy boi się, że zgubi drogę do domu. To samo dzieje się w lesie i na otwartej przestrzeni. Kiedy rodzice wychodzą z domu obawia się, że coś im się stanie albo że zginą gdzieś i nie wrócą. Lęka się napaści, pobicia, zranienia i widoku krwi. W ogóle jest lękliwy i najbezpieczniej czuje się w domu przy mamie.
W wieku 6 lat „ wpadek” związanych z wydalaniem już prawie nie ma, a jeśli wyjątkowo jakaś się zdarzy, dziecko czuje się zażenowane i zawstydzone.
W stosunkach z innymi sześciolatek nie jest łatwym partnerem.
Z rodzicami rywalizuje, aspiruje do posiadania ich przywilejów i okazuje im skrajne nieposłuszeństwo. Podobnie postępuje z rówieśnikami. Rano kocha Kasię i tylko z nią się chce bawić, ale już w południe jej nie lubi, po południu tęskni do niej, a wieczorem życzy wszystkiego najgorszego.
Sprawa tajemnicy narodzin powraca przez wiele lat życia dziecka, aż zostanie wyjaśniona. Powraca więc i w 6 r.ż. Sześciolatki bardzo interesują się ciążą. Wiedzą już najczęściej, że dzieci rozwijają się w brzuchu mamy z małego nasionka i wiedzą, którędy ten brzuch opuszczają. Powraca też duże zainteresowanie różnicami w budowie ciała pomiędzy płciami.
           Co powinno zaniepokoić rodziców?
Utrzymujące się moczenie nocne. W wieku 6 lat z pewnością nie jest ono normą i wymaga specjalistycznego leczenia lub opieki psychologa.
Na początku 7 r. ż. ekspansywność i bezczelność sześciolatków przygasa. Dziecko zmienia się w skrytego, stroniącego od ludzi, hałasu i zamieszania siedmiolatka. Po okresie ruchliwości w życiu dziecka następuje czas uspokojenia, pewnego wycofania się do własnego wnętrza i niechęci do wszelkich konfrontacji. Siedmiolatek najbardziej lubi przesiadywać we własnym pokoju pośród swoich rzeczy i skarbów, których pilnie strzeże, oddając się rysowaniu, lepieniu, układaniu oraz długim medytacjom i przemyśleniom. Prawie zawsze czymś zajęty, uporczywie „pracuje głową”, a jego umysł dynamicznie się rozwija i szybko uczy. Jest namiętnym telewidzem oraz słuchaczem radia, płyt i kaset. 
W życiu przyjmuje postawę ugodową. Nie „stawia się” i nie buntuje, ale nie chętnie i opieszale spełnia polecenia. Nie słyszy, co się do niego mówi i zapomina co właściwie miał zrobić. Raz po raz sprawia wrażenie nieobecnego duchem i roztargnionego. Przy ubieraniu się albo jedzeniu potrafi długie minuty medytować.
Oprócz krótkich na ogół okresów ożywienia i zadowolenia jest raczej ospały, narzekający, skwaszony. Wiecznie użala się nad sobą i ma pretensje do wszystkich, najczęściej rodziców o to, że sprzysięgli się aby go dręczyć i prześladować. Uważa, że nikt go nie lubi i nie kocha. Zdarzają mu się złe dni, w których nic mu nie wychodzi, nie jest w stanie na niczym się skupić, nie pamięta czego się nauczył itd. Ale miewa też dni pełne natchnienia i polotu, kiedy zadziwia swoimi możliwościami. Zasypia i śpi doskonale, chociaż wciąż nękają go nocne lęki. Je też w zasadzie dobrze, chociaż przy stole guzdrze się, zamyśla, sprawia wrażenie, że jest mu wszystko jedno co przed nim postawiono. Mimo, że napięć i stresów ma bezlików (szczególnie związanych z pójściem do szkoły), nowe zachowania służące ich odreagowaniu właściwie się nie pojawiają, a stare stopniowo zanikają. W to miejsce pojawiają się somatyczne reakcje na napięcie psychiczne, takie jak: bóle głowy, nudności, wymioty, bóle brzucha, wysypki itp. Trwa też rozpoczęty w 5 r. ż. proceder urealistycznienia i ukonkretnienia strachów i lęków. Siedmiolatek może jeszcze bać się ciemności, ale już raczej w różnych ustronnych miejscach (piwnice, ruiny, tunele, strychy) niż we własnym domu. Boi się włamywaczy, złodziei, bandytów i wojny. Są to strachy najczęściej wywołane przez telewizję.
Rodzice generalnie nie mają z siedmiolatkiem łatwego życia. Przeważnie nachmurzone, chimeryczne i obrażalskie, mają do nich niezliczone pretensje, praktycznie o wszystko. Cokolwiek rodzice zrobią, a tym bardziej czego nie zrobią jest skierowane przeciwko niemu. Niektóre dzieci zaczynają podejrzewać, że rodzice nie są prawdziwi, bowiem prawdziwi byliby wspaniali i kochający, a ci tutaj odebrali im dziecko aby je dręczyć i źle traktować. Tego rodzaju fantazje wypowiadane przez siedmiolatki przejęciem i łzami często niepokoją rodziców i budzą poczucie winy. Ale są one tylko wyrazem chwilowego rozwojowego obniżenia nastroju dziecka i przemijają bez śladu. Powracają natomiast oczywiste pytania związane z poczęciem i narodzinami dziecka. Ciałem swoim i innych interesują się dużo mniej niż sześciolatki.
W siódmym roku życia nieodwołalnie i raz na zawsze kończy się w życiu dziecka okres najwcześniejszego dzieciństwa. Staje się członkiem społeczności szkolnej. Na długie lata szkoła staje się drugim obok rodziny najważniejszym środowiskiem społecznym dziecka. Przez około jedną szóstą jego całego dalszego życia będzie ona źródłem ważnych i najważniejszych gratyfikacji, satysfakcji i sukcesów, ale też dominujących lęków, niepowodzeń i bolesnych porażek.
 Szkoła na wiele lat stanie się głównym źródłem psychicznych napięć i stresów nękających dziecko, ale też, mimo wszystko, będzie dla niego wszechstronnym treningiem w dawaniu sobie rady z sobą i z innymi ludźmi w różnych okolicznościach życia. 
                          Co powinno zaniepokoić rodziców?
 Lęk przed szkołą może u niektórych dzieci osiągnąć tak duże nasilenie, że stanowczo odmawiają chodzenia do szkoły. Problem ten, zwany „fobią szkolną”, wymaga pomocy psychologicznej i pedagogicznej.

                     Co to jest słuch fonematyczny?
Słuch fonematyczny to zdolność precyzyjnego słyszenia i różnicowania dźwięków mowy. Nie jest to zdolność wrodzona, lecz wykształca się w dzieciństwie pod wpływem bodźców słuchowych. Jest to złożony proces analizy i syntezy dźwięków mowy. Zaburzenia słuchu fonematycznego utrudniają rozumienie mowy i są przyczyną trudności w czytaniu i pisaniu (dysleksja i dysgrafia). 
Za pomocą słuchu fonemowego dziecko może wyodrębnić z potoku mowy wyrazy, w wyrazach – sylaby, w sylabach – głoski, a także uchwycić kolejność głosek w wyrazie.
Naturalny trening słuchu fonematycznego rozpoczyna się bardzo wcześnie. Już sama reakcja dziecka na głos matki, na melodię wyrazów jest odruchem naśladowczym. Dziecko po głosie poznaje kto do niego przemawia i jak przemawia (spokojnie, łagodnie, opryskliwie, w złości).
Słuch fonematyczny będąc podstawowym elementem czynności percepcji mowy, warunkuje w znacznym stopniu osiągnięcie prawidłowego rozwoju mowy oraz umiejętności czytania i pisania.

Przykłady ćwiczeń percepcji słuchowej.
A. Ćwiczenie rozwijające mowę i wzbogacające słownik.
• Słuchanie czytanych przez rodziców bajek, opowiadań.
B. Kształcenie wrażliwości słuchowej
• Rozpoznawanie dźwięków różnych przedmiotów z otoczenia.
C. Różnicowanie dźwięków mowy ludzkiej
• Dzieci wskazują obrazki po usłyszeniu ich nazw.
D. Ćwiczenia analizy i syntezy słuchowej.
• Dzielenie wyrazów na sylaby (wystukiwanie sylab).
E. Utrwalanie ciągów słownych
• Nauka wierszy, dni tygodnia, pór roku.
F. Ćwiczenia ortofoniczne.
1. Ćwiczenia narządów mowy.
• Kaszel przy wysuniętym na zewnątrz języku.
• Cmokanie przy dowolnym układzie warg.
• Parskanie.
2. Ćwiczenia oddechowe.
• Bańki mydlane
• Długie wymawianie głoski „s” ze zmienną głośnością.
G. Ćwiczenia rytmiczne.
• Odtwarzanie struktur rytmicznych (wystukujemy krótki rytm od 2 – 4 stuknięć, dziecko powinno powtórzyć to samo).
• Śpiewanie piosenek połączone z klaskaniem określonych fragmentów.

Propozycje zabaw doskonalących percepcję słuchową.
Instrumenty wokół nas.
Pierwszy instrument muzyczny twojego dziecka może być tak prosty i zwyczajny, jak kartonowe pudełka i butelki. Nie musi mieć od razu symfonicznego brzmienia, wystarczy, że pomoże dziecku doświadczyć, co to dźwięk i rytm.
Wypróbuj poniższe propozycje:
• Dmuchnij w plastikową butelkę po wodzie mineralnej. Jak to brzmi, kiedy jest pusta? Jak zmienia się dźwięk, gdy nalejesz do niej wody?
• Zakryj grzbiet grzebienia papierem np. woskowym. Skieruj go zębami w dół i dmuchając przez papier zagraj melodię. Czy dziecko zauważyło, że papier porusza się, kiedy słychać dźwięk? Wytłumacz mu, że drżenie spowodowane dźwiękiem powoduje wibracje.
• Napełnij szklanki wodą do różnych poziomów, a później uderzaj w nie delikatnie łyżeczką. Przy każdym kolejnym uderzeniu pytaj, czy dziecko słyszy dźwięk niższy czy wyższy od poprzedniego. Ustaw je według wysokości dźwięku i zagraj prostą melodię. Czy dziecko potrafi ją powtórzyć? A może zechce zagrać własną?

                             Rozwijanie cech charakteru.
     
BYĆ PANEM WŁASNYCH UCZUĆ.
Panowanie nad swoimi uczuciami i emocjami, to bardzo ważna umiejętność, gdy dziecko wchodzi w świat obcych ludzi. Oto kilka sposobów by mu w tym pomóc:
• Nazywaj jego uczucia. To pomoże mu samodzielnie wyrażać swoje emocje. Powiedz: „Przykro mi, że pogoda pokrzyżowała nasze plany. Wiem, że jest ci smutno z tego powodu.”
• Pomóż mu kierować emocjami. Wytłumacz, jakie reakcje są dopuszczalne, a jakich nie będziesz akceptować: „Możesz sprawić lanie poduszce, gdy jesteś wściekły, ale nie wolno ci bić innych dzieci.”
• Naucz je przekształcania negatywnych emocji w działania twórcze. To pomoże mu uporać się z emocjami nawet wówczas, gdy będzie miało poczucie, że poniosło klęskę: „Rozumiem, że czujesz się podle, ale zróbmy coś z tym. Chodźmy na dwór i zobaczymy, jak daleko potrafisz pobiec.”
• Naucz je rozpoznawać emocje innych ludzi i odpowiednio na nie reagować. Ta umiejętność pomoże dziecku w budowaniu więzi z innymi ludźmi: „Asia płacze. Spytajmy ją, co się stało.”

ĆWICZENIA FUNKCJI SŁUCHOWEJ

• Wysłuchiwanie i różnicowanie dźwięków dochodzących z najbliższego otoczenia i ich lokalizacja (szmery, stuknięcia, odgłosy kroków, pojazdów itp.)

• Różnicowanie i nazywanie głosów przyrody ( zwierząt, ptaków, szum deszczu, itp.)

• Rozpoznawanie odgłosów wydawanych przez upadające lub uderzające o siebie przedmioty (klucz, klocek, szklanka, łyżeczka itp.) oraz przesypywanych substancji (piasek, kasza, groch itp.)

• Różnicowanie wysokości, natężenia i barwy dźwięków (różne instrumenty muzyczne).

• Wysłuchiwanie w podanym ciągu słów określonego wyrazu. Gdy usłyszysz słowo kot wrzuć klocek do pudełka. Zobaczymy, ile razy udało ci się je usłyszeć (mama wymienia nazwy zwierząt):
- żuk, kot, słoń,
- pies, rak, kot,
- byk, kot, wół.

• Wysłuchujemy sylabę ba. Gdy usłyszysz sylabę ba klaśnij w dłonie.
- la, na, ba,
- wa, ka, sa,
- ba, ra, ma,
- ba, fa, ba.

• Słuchanie i zapamiętywanie. Mama wystukuje rytmy, dziecko naśladuje:
● ● ●
● ●
● ● ● ●
● ●
● ● ●
Aby odtworzyć rytm stukania, dziecko musi najpierw uważnie słuchać, by rozpoznać i zapamiętać liczbę stuknięć i ich szybkość.

• Wysłuchiwanie pierwszej głoski w wyrazie. Co słychać na początku tego słowa? sssok-przedłużamy pierwszą głoskę. Czy słyszysz jak na początku coś syczy? sssok. Do ćwiczeń wstępnych należy dobrać wyrazy krótkie, rozpoczynające się głoskami, które można przedłużyć (s, z, sz, ż, f, w) np.: sen, żaba, fala, woda, sok, sum, Zosia, sala, żuk, sam, rzeka, foka, zamek.

• Powiedz co to za zwierzę? (nazwy podajemy sylabami)
ży- ra- fa,
ba- ra- nek,
bo- cian,
sa- ren- ka.
A jakie zwierzęta ukryły się w tych wyrazach? Narysuj je.
lis- tek  

                                  OPRACOWAŁA -  mgr Dorota Mańka